Lekarka Justyna Budzińska-Tylicka – głos wolności i świadomości

Na przełomie epok, gdy głos kobiet w społeczeństwie ledwo przebijał się przez mur uprzedzeń, w Krakowie pojawiła się kobieta, która nie bała się być sobą. Justyna Budzińska-Tylicka – lekarka, oświatowczyni, feministka, jedna z tych, które na początku XX wieku kształtowały nową świadomość kobiet. Należała do pierwszych Polek, które zdobyły wykształcenie medyczne za granicą, ale wróciła do kraju nie tylko jako specjalistka, lecz także jako reformatorka. W swojej praktyce lekarskiej uczyła świadomego macierzyństwa, organizowała wykłady edukacyjne, przewodniczyła ruchowi walczącemu o prawa wyborcze dla kobiet. To właśnie dzięki takim osobom jak ona, w 1918 roku Polki po raz pierwszy otrzymały możliwość głosowania i bycia wybieranymi, pisze krakowchanka.eu.

Słońce Suwałk i pierwsze lekcje życia

Justyna Budzińska urodziła się w 1867 roku w Suwałkach – niewielkim, ale wówczas oświeconym mieście. Jej ojciec, Alfons Budziński, był człowiekiem głębokiej kultury i świadomości społecznej. To właśnie od niego córka odziedziczyła dążenie do wiedzy i poczucie obowiązku wobec społeczeństwa. Za przykładem ojca wybrała medycynę – zawód, który w tamtych czasach był dla kobiety raczej wyjątkiem niż normą. Kiedy Justyna była jeszcze dzieckiem, rodzina przeniosła się do Warszawy. Tam ukończyła pensję dla dziewcząt, gdzie wyróżniała się niezwykłą pilnością i ciekawością. Po śmierci ojca rodzina znalazła się w trudnej sytuacji. Aby pomóc bliskim, Justyna zaczęła pracować jako prywatna nauczycielka, zarabiając na korepetycjach.

Jednak jej marzeniem pozostała medycyna, ponieważ mimo wszystkich społecznych zakazów, dziewczyna była zdeterminowana, by zostać lekarką. Kobiety nie miały wtedy dostępu do uniwersytetów w Polsce, więc jedyna droga do wyższego wykształcenia prowadziła za granicę. Aby zebrać fundusze na studia, Justyna wyjechała na Ukrainę, gdzie pracowała jako guwernantka w zamożnej rodzinie. Lata spędzone na obczyźnie zahartowały jej charakter. Dziewczyna oszczędzała każdą kopiejkę i ostatecznie uzbierała 500 rubli, które pomogły jej spełnić upragnione marzenie.

Paryż: edukacja i walka o przetrwanie

W 1892 roku Justyna Budzińska wyjechała do Paryża, gdzie rozpoczęła studia na wydziale medycznym. Lata studenckie były trudne: musiała łączyć naukę z pracą. Pracowała jako masażystka, podejmowała się wszelkich dorywczych zajęć, czasami głodowała. Lecz nawet w najtrudniejszych chwilach nie traciła wiary w swoje powołanie. W jednym z listów pisała, że medycyna daje kobiecie nie tylko chleb, ale i moralną satysfakcję z pracy oraz świadomość, że jej wiedza przynosi realną korzyść ludziom.

Równolegle z nauką zaangażowała się w działalność polskiej wspólnoty studenckiej „Spójnia”, gdzie pełniła funkcję skarbnika. Tam właśnie poznała swojego przyszłego męża, Stanisława Tylickiego – socjalistę, którego władze carskie ścigały za rewolucyjne broszury pierwszomajowe. Wkrótce się pobrali. Justyna urodziła syna Stanisława jeszcze w trakcie studiów, a po zdobyciu dyplomu w 1899 roku – także córkę Wandę.

Głos, który przełamywał milczenie

Mimo trudności, Justyna nie przerwała pracy naukowej i ukończyła dysertację doktorską, poświęconą tematowi, który później zyskał symboliczne brzmienie – „O gorsecie, jego szkodliwym wpływie z punktu widzenia higieny i patologii” (Du corset, ses méfaits au point de vue hygiénique et pathologique). Praca ta była nie tylko badaniem medycznym, ale i manifestem przeciwko presji społecznej, która kaleczyła kobiece ciało w imię „piękna i przyzwoitości”.

Kiedy Budzińska-Tylicka dołączyła do prac Polskiego Stowarzyszenia Równouprawnienia Kobiet, wiedziała już doskonale, jak trudno kobiecie być słyszaną w społeczeństwie, które przyzwyczaiło się do głosu mężczyzny jako jedynego autorytetu. Dlatego śmiało opowiadała się za wspólną edukacją chłopców i dziewcząt, nalegała na wprowadzenie edukacji seksualnej, mówiła o prawie do rozwodu i ślubu cywilnego – tematach, które wtedy wywoływały szok. Jej wystąpienia zostały później zebrane w pracy naukowej „Higiena kobieca i związane z nią zagadnienia społeczne”, która była wielokrotnie wznawiana.

Kobieta jako siła

Małżeństwo z Tylickim nie było sielanką. Z powodu okoliczności politycznych i nieporozumień Justyna oddaliła się od męża. Została wykluczona ze wspólnoty, oskarżona o to, że opowiedziała mężowi o działalności organizacji studenckiej. To wydarzenie mocno ją dotknęło – na kilka lat Justyna zrezygnowała z aktywności politycznej. Przeprowadzając się na prowincję, Justyna zaczęła prowadzić wykłady dla kobiet na temat higieny, menstruacji i anatomii. Pragnęła dać tym, którzy nigdy nie słyszeli porad lekarskich, elementarną wiedzę o własnym ciele.

Jak na początek XX wieku, taka otwartość była rewolucyjna. Jej wystąpienia przyciągały pełne sale: jedni przychodzili, by usłyszeć coś nowego, inni – po prostu z ciekawości. W swoich tekstach Budzińska-Tylicka nie bała się ostrych sformułowań również wobec polityki państwowej. Pisała, że w kwestii prostytucji wszystkie państwa są bezlitosne, nielogiczne i niesprawiedliwe: ścigają podaż – prostytutki i tolerują popyt – mężczyzn, którzy bezkarnie korzystają z tych usług i rozpowszechniają choroby weneryczne. Lekarka zmieniała świadomość kobiet w Polsce, a to stało się wybitnym wydarzeniem dla ówczesnego społeczeństwa.

Pani Justyna w Krakowie

Po pracy na prowincji Justyna Budzińska-Tylicka przeniosła się do Krakowa, gdzie zaczynał kiełkować polski ruch feministyczny. Tam poczuła, że jej wiedza i doświadczenie mogą zmienić nie tylko życie pojedynczych kobiet, ale i społeczeństwo jako całość. Organizowała wykłady, dyskusje, spotkania dla kobiet w różnym wieku, opowiadała o prawach, o których wcześniej się nawet nie mówiło. Udowadniała, że edukacja, zdrowie i wolność wyboru są nieodłącznymi elementami godnego życia kobiety. Aktywistka współpracowała w Krakowie z czasopismem „Nowe Słowo”, była duszą Czytelni Kobiet, gdzie wygłaszała referaty. Brała udział w dyskusjach i wiecach, którym często sama przewodniczyła. Pracowała również w Towarzystwie Opieki nad Dziećmi i w Towarzystwie Szkoły Ludowej.

Dla Krakowa Budzińska-Tylicka stała się symbolem tego, że kobieta może być nie tylko strażniczką rodziny, ale i aktywną obywatelką, pedagożką, reformatorką, osobą, której głos jest zdolny zmieniać prawa i serca. W 1905 roku wzięła udział w jednym z pierwszych kongresów kobiecych, który zgromadził w Krakowie aktywistki z całej Polski. Omawiano tam najważniejsze kwestie: macierzyństwo, ochronę dzieci, prawo kobiet do własnego życia i godności. Budzińska-Tylicka nie tylko słuchała, ale i mówiła. Wzywała kobiety do uświadomienia sobie własnej siły, do nieobawiania się brania na siebie odpowiedzialności. Szczególnie oburzało ją to, że kobiecie nie wolno mieć dzieci, kiedy tego pragnie, gdy brakuje legalnego męża. Ten fakt działaczka nazywała hańbą społeczeństwa i wzywała do zmiany zasad, aby macierzyństwo i dzieciństwo były świętem życia, a nie ciężarem wstydu z powodu narodzin nieślubnych niemowląt.

Na granicy życia i śmierci

Pierwsza wojna światowa stała się dla Justyny Budzińskiej-Tylickiej czasem niezwykłych prób i demonstracji zawodowej odwagi. Kierowała szpitalem polowym, gdzie leczyła i organizowała opiekę dla 250 żołnierzy, jednocześnie ucząc młode pielęgniarki podstaw pracy na linii frontu. W 1919 roku założyła i stanęła na czele Koła Pomocy Legionistom, a później, jako radna miejska Polskiej Partii Socjalistycznej z ramienia Rady Obrony Stolicy, wyjeżdżała na front. Potem nastąpiła krótka przerwa, a w 1921 roku podczas Powstania Śląskiego musiała sobie przypomnieć zdobyte umiejętności i doświadczenie. Później Justyna wspominała, że te wydarzenia najmocniej przekonały ją o wartości pokoju, gdyż prawdziwa siła tkwi nie w broni, lecz w człowieczeństwie.

Pacyfizm i walka

Z inicjatywy Budzińskiej-Tylickiej została utworzona Polska Liga Kobiet na Rzecz Pokoju i Wolności jako polski oddział Międzynarodowej Ligi Kobiet na Rzecz Pokoju i Wolności. Justyna była jedyną kobietą w Polsce, która przemawiała na posiedzeniach Związku Miast Polskich, demonstrując, że głos kobiecy może być ważny w podejmowaniu decyzji publicznych.

Budzińska-Tylicka stała się jedną z pierwszych lekarek, które wprowadziły edukację medyczną w szkołach. Jej broszury szczegółowo opisywały zasady higieny i ochrony zdrowia, a także bezkompromisowo opowiadały się przeciwko przymusowemu macierzyństwu. Nieustraszoność tej działaczki w krytyce wad społecznych i politycznych państwa była legendarna. Justyna często powtarzała, że na matki patrzy się jak na dostarczycielki żołnierzy, niezależnie od tego, czy mają zdrowie i siły rodzić. A tak nie powinno być. Wtedy też, wraz z Ireną Krzywicką i Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, założyła pierwszą w Polsce klinikę świadomego macierzyństwa, która stała się wzorem dla innych miast kraju.

Życie oddane wolności

Justyna Budzińska-Tylicka odeszła w 1936 roku w Warszawie, przyczyną śmierci był udar. Jej pogrzeb zamienił się w masową demonstrację – kilka tysięcy ludzi z warszawskich organizacji społecznych i zawodowych, licznych stowarzyszeń i kółek, które tworzyła lub wspierała, przyszło oddać hołd wielkiej reformatorce i bojowniczce o prawa kobiet.

Rola tej działaczki dla współczesnego Krakowa jest trudna do przecenienia. Stała się symbolem tego, jak odwaga, wiedza i pryncypialność jednej osoby mogą wpłynąć na życie miasta i społeczeństwa w ogóle. Współczesne krakowskie aktywistki, lekarki i osoby z sektora edukacji często nazywają Budzińską-Tylicką wzorem determinacji i bezkompromisowości, inspirując się jej zasadami w licznych projektach społecznych i medycznych. O kobiecie, która nie bała się mówić prawdy i zmieniać społeczeństwo, przypominają również wykłady, kluby i wystawy, które przywołują jej imię.

....