Janina Łotoczkowa – pierwsza polska motocyklistka, która podbiła tory

Janina Łotoczkowa pojawiła się в polskim sporcie w czasach, gdy kobietom przypisywano raczej rolę eleganckich widzów. Ona jednak te konwenanse zignorowała: wsiadała na motocykl, stawała na starcie i wygrywała – niezależnie od miasta czy dyscypliny. Uwielbiała prędkość, szczególnie za kierownicą angielskiego Francis-Barnetta-175. To właśnie na nim, po zaledwie krótkim treningu, zrobiła coś, na co wcześniej nie odważyła się żadna kobieta – wystartowała w rajdzie, pisze krakowchanka.eu.

Rajdy były jednak tylko jednym z jej licznych wcieleń. Łotoczkowa zdobywała mistrzostwa Polski w biegach narciarskich, a z czasem podbiła także niebo jako pilotka samolotów, szybowców i balonów. Była jedną z najpopularniejszych kobiet okresu międzywojennego, a jej nazwisko regularnie zdobiło pierwsze strony gazet. Wybuch II wojny światowej brutalnie przerwał tę passę, a w nowej, komunistycznej Polsce dla dawnej mistrzyni nie przewidziano miejsca na cokole chwały.

Od lwowskich Orląt do narciarskiej korony Europy

Urodzona we Lwowie w 1902 roku Janina od najmłodszych lat żyła w rytmie wielkiej historii. Jako zaledwie 16-latka znalazła się w samym centrum walk o miasto, broniąc Lwowa w latach 1918–1919. Za odwagę została odznaczona Krzyżem Obrony Lwowa.

Jej pasja do sportu rozkwitła dzięki mężowi, Romanowi Łotoczce. Choć sam nie był wyczynowcem, żył sportem jako projektant skoczni narciarskich m.in. w Rabce, Krynicy, Wiśle i Koniakowie. To przy nim Janina po raz pierwszy założyła narty i natychmiast „przepadła”. W 1924 roku ukończyła specjalistyczny kurs, a entuzjazm trenerów popchnął ją ku pierwszym zawodom.

W latach 1926–1928 Janina Łotoczkowa:

  • trzykrotnie zdobyła mistrzostwo Polski na dystansach 5,5 oraz 8 kilometrów;
  • triumfowała na trasach w Czechosłowacji, Austrii oraz Francji.

W połowie lat 20. uznawano ją za niekwestionowaną królową nart w Europie. Wygrywała plebiscyty popularności, a jej sukcesy śledzili kibice na całym kontynencie. Dziennikarze „Przeglądu Sportowego” nazywali ją najwybitniejszą narciarką Europy, stawiając ją obok Haliny Konopackiej jako największą dumę polskiego sportu kobiecego.

Feministyczna sensacja i ryk silnika

Janina była kobietą renesansu: świetnie grała w tenisa, doskonale jeździła konno. Prawdziwy przełom nastąpił jednak, gdy otrzymała od męża w prezencie urodzinowy motocykl. Brytyjski Francis-Barnett-175 stał się jej przepustką do świata adrenaliny. Łotoczkowa błyskawicznie opanowała maszynę i po raz kolejny zadziwiła opinię publiczną.

Została pierwszą w Polsce motocyklistką, która stanęła do walki na torze wyścigowym. Jej start w Krakowie był wydarzeniem o randze sensacji. Co więcej – na betonowym torze pokonała wszystkich mężczyzn i wygrała, udowadniając, że w sporcie płeć nie jest barierą. Prasa ochrzciła ją mianem „feministycznej sensacji stulecia”.

Nie tylko śnieg i beton: sukcesy na korcie i w siodle

Janina była obecna wszędzie tam, gdzie liczyły się umiejętności i szybkość. W 1928 roku podczas zawodów w Strudze zajęła I miejsce w kategorii pań. Choć złośliwi komentowali, że była jedyną kobietą na starcie, jej czasy budziły szczery respekt. W tym samym roku zdobyła mistrzostwo Lwowa, umacniając swoją pozycję w świecie motorowym.

Równolegle rozwijała inne pasje. Zdobyła Polską Odznakę Jeździecką, przyznawaną za wybitne umiejętności w pracy z końmi wyścigowymi. Dziennikarze wymieniali ją także w gronie najlepszych polskich tenisistek, choć jej sukcesy na korcie pozostały nieco w cieniu osiągnięć narciarskich.

Wyżej niż szczyty Tatr: Janina w chmurach

Na początku lat 30. Janina znalazła nową pasję – niebo. Wyścigi motocyklowe zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca lotnictwu. Błyskawicznie zdobyła licencję pilota. Towarzyszyła w lotach legendom polskiego nieba – Franciszkowi Żwirce i Stanisławowi Wigurze. Wzięła także udział w Bałkańskim Locie Propagandowym na polskim samolocie RWD.

Koledzy piloci i dziennikarze byli zgodni: była „pilotką z bożej łaski”. Znajomi żartowali nawet, że „gdzie diabeł nie może, tam Łotoczkową pośle”. Faktycznie – niezależnie od tego, czy był to tor motocyklowy, trasa narciarska czy kabina pilota, jej obecność była magnetyczna.

Gorzki smak zapomnienia w powojennym Krakowie

Wybuch wojny zastał Janinę w Gdyni, skąd później przeniosła się do Krakowa. Spędziła tu lata okupacji, a po wojnie zdecydowała się pozostać pod Wawelem. Jej rodzinny majątek we Lwowie przepadł po zmianie granic. Szybko okazało się, że w nowej, komunistycznej rzeczywistości sukcesy dawnej gwiazdy są niewygodne. Jako przedstawicielka „starych elit” została zepchnięta na margines życia publicznego.

Janina nigdy nie wróciła do sportu wyczynowego. Znalazła zatrudnienie w Polskim Wydawnictwie Muzycznym w Krakowie, gdzie przez lata pracowała jako kopistka nut. Żyła skromnie, z dala od blasku fleszy, który towarzyszył jej w młodości. Zmarła w 1966 roku i została pochowana na cmentarzu Salwatorskim.

Janina Łotoczkowa pozostawiła po sobie coś więcej niż tylko trofea. Stała się symbolem odwagi, determinacji i radości życia, która nie uznaje barier. Choć Kraków z czasem o niej zapomniał, dla historii polskiego sportu pozostaje jedną z najwybitniejszych postaci XX wieku.

...