Współcześni nie do końca mogą sobie wyobrazić, jak trudno było kobiecie w przeszłości budować swoje życie – zdobywać wykształcenie, rozwijać karierę, a nawet głosować. Przez wiele stuleci panowało przekonanie, że dla kobiet nie ma miejsca na prestiżowych stanowiskach ani wśród studentów uczelni wyższych. Jednak dzięki wielu działaczkom, w tym krakowiankom, w życiu kraju nastąpiły postępujące zmiany – pisze krakowchanka.eu.
W tym artykule przedstawimy pierwszą w historii Polski kobietę lekarza weterynarii – Helenę Jurgielewiczową.
Dzieciństwo i edukacja

Helena Jurgielewiczowa urodziła się w 1897 roku w Krakowie, była najmłodszą córką w dużej rodzinie. Badacze twierdzą, że dziewczynka dorastała w niezwykle postępowej rodzinie. Jej matka, Kazimiera, była jedną ze słynnych feministek tamtych czasów, która aktywnie walczyła o równouprawnienia w edukacji. Choć sama Kazimiera Bujwidowa nie otrzymała dyplomu, to jednak dzięki licznym przeczytanym książkom posiadała niezwykle duży bagaż wiedzy.
Ojciec Heleny był równie wybitnym człowiekiem. Odo Bujwid był pierwszym polskim bakteriologiem, twórcą szczepionek, pionierem w dziedzinie higieny i medycyny zdrowotnej. Mąż całkowicie wspierał żonę i pragnął, aby jego dzieci otrzymały odpowiednie wykształcenie.
Helena Jurgielewiczowa miała szczęście urodzić się w czasach, gdy Polska stopniowo odrzucała swoje uprzedzone podejście do roli kobiety w społeczeństwie. Dziewczyna dorastała w czasach, gdy w kraju było wielu wybitnych działaczy walczących o prawa kobiet, a jakie to ważne, zrozumiała na przykładzie własnej matki.
Jako dziecko Helena chciała opiekować się zwierzętami. Dużo czasu spędzała czytając książki z mamą, a na łonie natury z ojcem, który uczył dzieci jazdy konnej, wioślarstwa itp. Dlatego też, gdy pojawiło się pytanie o wybór przyszłego zawodu, Helena bez wahania wybrała weterynarię. Postępowi rodzice wspierali córkę we wszystkim.
Przez ciernie do gwiazd: w jakich warunkach Helena musiała się uczyć?
Mimo wsparcia rodziców świat nie był dla Heleny tak łaskawy. Od 1913 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowało około 2000 kobiet, ale niektóre wydziały nadal pozostawały zakazane. Kobiety musiały szukać sposobów na realizację swoich marzeń.
Po ukończeniu w 1915 roku Miejskiej Szkoły Gospodarstwa Domowego i I Gimnazjum Żeńskiego, Helena Jurgielewiczowa wstąpiła do działającej we Lwowie Akademii Medycyny Weterynaryjnej.
Pojawienie się pierwszej kobiety na wydziale weterynaryjnym wywołało prawdziwy skandal na uniwersytecie. Nauczyciele dosłownie wybuchnęli oburzeniem, ponieważ uważano, że weterynaria to nie domena kobiet i to nie tylko dlatego, że kobieta rzekomo nie jest zdolna do uczenia się, ale także dlatego, że ta dziedzina działalności wiąże się z użyciem siły fizycznej. Nawet po zapisaniu się do uniwersytetu, poinformowano ją, że nic z tego nie będzie, bo żeby zostać weterynarzem, trzeba mieć męskie mięśnie.
Warto dodać, że Helena początkowo była zapisana jako wolna słuchaczka. Uczęszczała na zajęcia, ale nie była uważana za studentkę, więc nie mogła liczyć na dopuszczenie do egzaminów i otrzymanie dyplomu ukończenia studiów. Dopiero trzy lata później została oficjalnie przyjęta na studia i uzyskała odpowiednie uprawnienia. Stało się to tylko dzięki jej uporowi i talentowi, który szczerze podziwiali nie tylko koledzy z grupy, ale także nauczyciele.
Wojskowe strony życia

Helenie nie udało się jednak długo się cieszyć upragnionym uznaniem wśród swoich przyszłych kolegów weterynarii. W słynnym 1918 roku rozpoczęły się zacięte walki Polaków o Lwów, więc problemy i radości codziennego życia zeszły na dalszy plan. Trzeba było chwycić za broń.
Helena Jurgielewiczowa została członkinią Ochotniczej Ligi Kobiet, w skład której wchodziło kilkadziesiąt kobiet w różnym wieku i różnych zawodów. Jednak dowództwo nie doceniło Heleny – powierzono jej utworzenie punktu sanitarnego do opieki nad rannymi żołnierzami, gdyż uważano, że kobiecie na wojnie nie można nic oprócz tego zajęcia powierzyć. Helena miała jednak buntowniczą naturę i rozkazu nie wykonała. Była przekonana, że jej miejsce jest w centrum wydarzeń, wśród żołnierzy, bo wiedziała, że potrafi poprawnie obchodzić się z bronią. Nauczył ją tego rozważny i utalentowany ojciec, dla którego nie istniały stereotypy dotyczące płci i koncepcja „sprawy kobiecej”.
Dowództwo tylko wyśmiało taki pomysł Heleny, twierdząc, że dla kobiet nie znajdą broni. Zawzięta Helena zdobyła sama podczas walk karabin i przyniosła go oficerom, którzy zmuszeni byli wyrazić zgodę na walkę. Jak wynika z archiwów, Helena była bardzo aktywna na polu bitwy – bez wątpienia podejmowała się każdego, nawet najtrudniejszego i najbardziej niebezpiecznego zadania. W szeregach polskiego wojska Helena dała się poznać jako doskonała snajperka.
Życie po walce o Lwów

Sława utalentowanej kobiety, która odważnie chwyciła za broń i wykonywała niezwykle trudne zadania wojskowe, szybko rozeszła się wśród dowództwa. Dotarło to do głowy państwa Józefa Piłsudskiego, który nadał jej „prawo poborów i funkcji podporucznika podlekarza weterynaryjnego i korzystanie z odznak oficerskich na czapce bez prawa używania innych odznak oficerskich”. Została także odznaczona Krzyżem Walecznych i stała się jedną z nielicznych kobiet tamtych czasów, które były uhonorowane odznaczeniem tak wysokiego szczebla.
Na pewien czas wydawało się, że Helena całkowicie zmieniła dziedzinę działalności i postanowiła wybrać karierę oficera wojskowego. Z jej biografii wiadomo także, że kobieta brała udział w innych konfliktach zbrojnych – w szczególności w 1920 roku ochotniczo przyłączyła się do II powstania śląskiego. Jednak dziewczyna pamiętała o swoim głównym marzeniu i działalności, której chciała poświęcić swoje życie.
Po uciszeniu się walk, w maju 1923 roku Helena wróciła na studia. Pomimo straconego czasu i burzliwych wydarzeń tamtych lat, doskonale pamiętała wszystko, czego zdążyła się nauczyć, dlatego zakończyła naukę z doskonałymi wynikami. Otrzymała zasłużony dyplom i została pierwszą kobietą lekarzem weterynarii w Polsce, a także symbolem niezłomności, hartu ducha i determinacji. Kto wie, ile kobiet zainspirowała własnym przykładem.
Dalsze życie Heleny Jurgielewiczowej

Po uzyskaniu dyplomu u Heleny Jurgielewiczowej rozpoczęły się spokojne lata, ponieważ mogła już kształtować swoją karierę. Początkowo pracowała w stołecznym Laboratorium Bakteriologicznym i Dóbr Państwowych. Następnie była kierownikiem wydziału sanitarnego miejskiego Zakładu Utylizacyjnego w Warszawie, a także kierownikiem sanitarnym rzeźni warszawskiej. Jednocześnie była aktywną działaczką społeczną, członkiem kilku stowarzyszeń.
Spokojne życie Heleny Jurgielewiczowej przerwała kolejna wojna. Była już wtedy mężatką i miała dziecko, więc gdy ZSRR rozpoczął agresję przeciwko Polsce, wyjechała do Francji, gdzie jej mąż wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. Dla siebie znalazła pracę w instytucie za granicą, bo nie mogła siedzieć bezczynnie. Jednocześnie brała udział w ruchu oporu, za co została wraz z córką aresztowana i wysłana do jednego z hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Tylko odwaga i determinacja pomogły im przetrwać w nieludzkich warunkach, gdzie Niemcy przeprowadzali na jeńcach pseudomedyczne eksperymenty.
Po uwolnieniu z obozu i zakończeniu działań wojennych Helena Jurgielewiczowa pracowała jeszcze przez kilka lat, a następnie przeszła na emeryturę. Zmarła w 1980 roku i została pochowana na cmentarzu Powązkowskim.