Jadwiga Beaupré – założycielka pierwszej szkoły rodzenia w Krakowie

Kobiety to niesamowite stworzenia. Mogą być delikatne i bezradne, ale w chwili zagrożenia zamieniają się w stalowe damy, których nie da się złamać ani powstrzymać. Przykłady tego są w każdym kraju, mieście i wsi, a Kraków nie jest wyjątkiem. W środowisku lekarskim powszechnie znane jest nazwisko lekarki Jadwigi Beaupré: rolniczki, lekarza, kapitana Armii Krajowej. Ale szczególnie jest zaszczycona za utworzenie pierwszej w Krakowie szkoły rodzenia, która odegrała ogromną rolę w rozwoju medycyny w całym kraju – pisze krakowchanka.eu.

Dzieciństwo i młodość

Jadwiga urodziła się w październiku 1902 roku w Krakowie, w rodzinie lekarza Zygmunta Klemensiewicza. Zarówno ojciec, jak i matka Jadwigi Sikorskiej byli znanymi lekarzami i działaczami społecznymi, nic więc dziwnego, że dziewczyna wybrała tę samą drogę. Choć od dzieciństwa lubiła pisać wiersze, później postanowiła studiować na Wydziale Rolniczym. Rodzice wyznawali postępowe poglądy, dbali o należyte wykształcenie córki i nie narzucali jej wyboru zawodu.

Zygmunt Klemensiewicz kupił dla Jadwigi niewielki majątek w Sygneczowie koło Wieliczki, aby stopniowo uczyła się prowadzenia gospodarstwa rolnego. Dziewczyna chętnie zabrała się do pracy i bardzo szybko stało się jasne, że do prowadzenia gospodarstwa trzeba mieć dobrą wiedzę nie tylko z agronomii. Trzeba było także dobrze karmić i leczyć ludzi, a z tym ostatnim były problemy. Jadwiga nie straciła zimnej krwi, zorganizowała Koło Gospodyń Wiejskich, założyła przedszkole dla dzieci, bibliotekę z własnymi książkami. Ludzie z całej wsi zwracali się do niej po pomoc, a ona nikomu nie odmawiała.

Nauczyła się nawet udzielać pierwszej pomocy, udzielała porad dotyczących opatrywania ran i leczenia przeziębień. Szybko jednak zdała sobie sprawę, że sama wiedza i pomoc rodziców nie wystarczą, więc postanowiła bardziej przykładać się do nauki. Impulsem do takiej decyzji był pewien przypadek. Do jej majątku dotarł raniony nożem mężczyzna, jednak Jadwigi nie udało się go uratować. Wtedy dziewczyna zmieniła decyzję dotyczącą przyszłego zawodu i ukończyła studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Warto wspomnieć, że jej matka studiowała na tej uczelni i była jedną z trzech pierwszych dziewcząt na Wydziale Farmaceutycznym. Wówczas wyższe wykształcenie było dostępne tylko dla mężczyzn. Dzięki odwadze i determinacji Jadwigi Sikorskiej i jej koleżanek, po uzyskaniu przez nie dyplomów, uczelnie wyższe w kraju uznały prawo wszystkich kobiet do nauki i zaczęły przyjmować je na różne kierunki.

Udane małżeństwo i życie rodzinne 

Kiedy Jadwiga skończyła 19 lat, poznała Félixa Beaupré, studenta Wydziału Rolniczego. Rok później pobrali się, urodziła się córka Ewa, a później syn Jerzy. W pierwszych latach małżeństwa mieszkali w Sygneczowie. Majątek nie przynosił dużych dochodów, dlatego Jadwiga zorganizowała tam letni pensjonat dla matek z dziećmi. Nadal opiekowała się Kołem Gospodyń Wiejskich i organizowała kursy gotowania. W 1929 roku, gdy zdecydował się na zdobycie wykształcenia medycznego, rodzina przeniosła się do Krakowa. Starsze dzieci poszły do ​​szkoły, a matka poszła na uniwersytet. W 1938 roku uzyskała dyplom, wybierając trudną specjalizację – ginekologię i położnictwo. Napisała pracę magisterską na temat hormonów płciowych.

Odbyła staż na oddziale ginekologicznym Szpitala im. Gabriela Narutowicza. Poświęciła się całkowicie pracy. Po wielu latach jej córka Ewa pisała we wspomnieniach, że był to szczęśliwy okres w życiu matki. W tym samym 1938 roku Jadwiga uzyskała stopień doktora nauk. Spokojne i ustabilizowane życie przerwała jednak II wojna światowa, kiedy we wrześniu 1939 roku hitlerowskie Niemcy zaatakowały Polskę.

Ciężkie próby wojenne

We wrześniu 1939 roku Jadwiga i jej ojciec trafili do szpitala Polskiego Czerwonego Krzyża, który wówczas mieścił się w Krakowie przy ulicy Skarbowej. W czasie okupacji Krakowa potajemnie leczyli rannych polskich oficerów i pomagali im w ucieczce z miasta. W pierwszych miesiącach wojny aresztowano męża Jadwigi Feliksa, później okazało się, że zginął w 1942 roku w Auschwitz. Brat Jadwigi Jurek zmarł niemal w tym samym czasie, gdy aresztowano jej męża. Jak pisała w swoich wspomnieniach, właśnie wtedy straciła cały swój strach. Jej serce płonęło nienawiścią do wrogów, którzy zajęli jej kraj.

W styczniu 1940 roku Jadwiga Beaupré została członkinią Związku Odbudowy Rzeczypospolitej Polskiej i wstąpiła do Armii Krajowej. Jako pseudonim wybrała nazwisko panieńskie swojej matki – Sikorska. Gdy w 1942 dowiedziała się o śmierci męża, przeniosła się do Warszawy, gdzie rozpoczęła pracę w wydziale łączności „Ogara” Komendy Głównej Armii Krajowej. Utrzymywała konspiracyjną łączność, sama zarządzała grupą kilkudziesięciu łączniczek. Przyjaciele z oddziału znali ją pod pseudonimem „Malina”.

Odwaga i determinacja przezwyciężą wszystko

Kiedy wybuchło powstanie warszawskie, najbardziej aktywnie uczestniczyła w nim Jadwiga Beaupré. Jako doświadczona lekarka, opiekowała się ciężko rannym w pierwszych dniach walk szefem sztabu Armii Krajowej, generałem Tadeuszem Pełczyńskim. O tych wydarzeniach opowiadała później wnukom, wspominając, że nie bała się ani kul, ani nazistów. Uczestnicy powstania zostali wysłani przez hitlerowców do obozów jenieckich w Lamsdorf i Zeithain, ale i tam odważna kobieta potrafiła leczyć rannych. Zasługi Jadwigi Beaupré zostały wyróżnione dwukrotnie Krzyżem Walecznych, czterema Medalami Wojska oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Starania o urodzenie zdrowych dzieci w Polsce

Po wojnie pani Jadwiga wróciła do Krakowa, gdzie od 1945 do 1953 roku pracowała w szpitalu. Następnie przeniosła się do szpitala w Nowej Hucie, gdzie założyła jedną z pierwszych szkół rodzenia w Polsce oraz izbę porodową. Sama mówiła, że ​​chce zajmować się rodzącymi się, a nie umierającymi. Lekarka znajdowała czas na odwiedzanie kobiet w hotelach dla pracujących kobiet, które wstydziły się iść do poradni. Opowiadała o zawiłościach macierzyństwa i życia płciowego, prowadziła wykłady, uczyła właściwej higieny.

Nowa Huta nie posiadała wówczas szpitala, kobiety rodziły po domach z położnymi lub na małej izbie porodowej na obecnym osiedlu Willowym (wcześniej A-1 Północ) . Dojazd do Krakowa był niemożliwy ze względu na fatalne drogi. W mieście nie było nawet tramwaju, pojawił się on dopiero w 1952 roku. Pani Jadwiga zaczęła propagować ideę bezbolesnego porodu, nie dzięki lekom, ale przy pomocy prawidłowego zachowania się kobiety podczas porodu. Jej podejście nie zostało wówczas zaakceptowane przez lekarzy w Polsce, ale odważna lekarka nie poddała się.

Opublikowała kilka prac naukowych poświęconych tematyce macierzyństwa i prawidłowego życia płciowego. Dużą wagę przywiązywała do komfortu kobiety podczas porodu. W szkole rodzenia Beaupré uczyły także gimnastyki poporodowej i opieki nad niemowlakiem. Stopniowo do jej placówki przybywało coraz więcej Polek. W latach 50. XX wieku izba porodowa, którą kierowała pani Jadwiga, stała się częścią nowo wybudowanego szpitala im. Żeromskiego. A szkołę rodzenia przeniesiono do centrum Krakowa, a szpital, w którym ją umieszczono, nosi imię Jadwigi Beaupré.

Całe życie w medycynie

W latach 60. Pani Beaupré rozpoczęła prywatną praktykę, zajmując się leczeniem niepłodności, w czym odnosiła sukcesy. Dołożyła wielu starań, aby ułatwić życie młodym matkom: stworzyła w Krakowie kuchnię mleczną i catering z daniami dla dzieci pakowanymi w małe słoiczki. Pozostawiła po sobie wiele publikacji na temat macierzyństwa, pełni życia seksualnego, zapobiegania ciąży. Zrobiła wszystko, aby kobiety mogły bez strachu i bólu rodzić zdrowe dzieci.

Do ostatnich dni pozostawała aktywna i pogodna, choć często chorowała. Dawały o sobie znać trudne doświadczenia wojenne. Wnuczka Jadwigi Beaupré, Anna Arlet Katarzyna Kobylarczyk, wspominała, że ​​jej babcia była niezwykłą kobietą. Zawsze pozostawała damą: chodziła tylko w pięknych, indywidualnie szytych sukienkach, dobrej jakości obuwiu, przeważnie w rękawiczkach. Była otwarta na ludzi, z poczuciem humoru, dużo podróżowała, uczestniczyła w różnych kongresach i spotkaniach medycznych. Prowadziła korespondencję z lekarzami z niemal całego świata. Niezłomna dama zmarła w 1984 roku, pozostawiając po sobie dobrą pamięć i cenne prace naukowe. Oprócz szpitala w Krakowie jej imię nosi także szkoła znajdująca się w rodzinnym dworze w Sygneczowie.

....