Powojenny Kraków odżywał na scenie teatralnej dzięki takim ośrodkom sztuki jak teatr „Bagatela”, założony przez wybitnych artystów, którzy pragnęli wznowić życie kulturalne miasta po koszmarze II wojny światowej. To właśnie tam narodziła się nowa tradycja teatralna, a wraz z nią – postacie, które na zawsze wpisały się w historię polskiej sceny. Jedną z nich była założycielka powojennego teatru dziecięcego i młodzieżowego, Maria Biliżanka – cierpliwa wychowawczyni, utalentowana aktorka i wybitna reżyserka, która animowała teatr dziecięcy. Pod jej skrzydłami znani polscy aktorzy – Roman Polański, Zofia Kucówna, Tadeusz Łomnicki, Wiktor Sadecki i Andrzej Kozak – stawiali swoje pierwsze kroki na scenie, czerpiąc cenne doświadczenie i inspirację od wielkiej mistrzyni, pisze krakowchanka.eu.
Dzieciństwo, które stało się teatrem

Maria Biliżanka urodziła się 19 stycznia 1903 roku w Kolbuszowej koło Rzeszowa, w rodzinie lekarza Eliasza Billigi. Później wspominała, że miała 5 lat, kiedy po raz pierwszy wyszła na scenę, z dumą prezentując barwny strój krakowski, bogato obszyty wstążkami. Pierwszą rolę otrzymała w sztuce „Kościuszko” w Teatrze Racławickim. Ten narodowy strój stał się symbolem przyszłego powołania, które zdefiniowało całe jej późniejsze życie.
Po śmierci ojca los zmusił rodzinę do przeprowadzki do Krakowa. To właśnie to miasto, bogate w tradycje teatralne i inicjatywy kulturalne, stało się dla Biliżanki prawdziwym domem. Chrzest teatralny odbył się w Teatrze Miejskim w Sosnowcu, do którego wstąpiła po ukończeniu Krakowskiej Miejskiej Szkoły Dramatycznej im. Józefa Wiśniowskiego. Tam Maria spędziła na scenie dwa sezony, zdobywając doświadczenie w pracy z różnymi gatunkami i zespołami.
Od tradycji do odkryć

W 1928 roku Biliżanka wróciła do Krakowa i dostała pracę w teatrze „Bagatela”, a następnie w Teatrze Powszechnym na ulicy Rajskiej. Lata międzywojenne stały się okresem formowania jej warsztatu artystycznego: Pani założyła własny teatr, brała udział w politycznym kabarecie Adama Polewki, współpracowała z jednym z najbardziej wpływowych działaczy teatru międzywojennego w Polsce – Juliuszem Osterwą. To właśnie Pan Juliusz zaprosił ją do prowadzenia sceny dziecięcej w utworzonym teatrze szkolnym. Pani Biliżanka wystawiła kilka wybitnych spektakli, z których widzom szczególnie zapadł w pamięć „Robinson Crusoe” z dekoracjami Karola Frycza.
Maria zawsze uważała, że teatr stał się jej największą miłością i dążyła do przyciągnięcia jak największej liczby widzów, aktywnie opanowując reżyserię. Chociaż pierwsze kroki były trudne, bo trzeba było tworzyć wszystko od zera. Później wspominała, że wtedy, bez wsparcia jakichkolwiek władz, zbierała bezrobotnych aktorów, pożyczała pieniądze od entuzjastów, pracowała niemal całą dobę. Mimo trudności finansowych, jej sztuki były barwne i popularne, a każdy nowy skład aktorów otrzymywał szansę na pokazanie swoich zdolności. Biliżanka szczególnie lubiła pracować z najmłodszymi, ponieważ potrafiła szlifować talenty, wyraźnie widząc potencjał każdego dziecka.
Magia na nowej scenie

Podczas II wojny światowej Biliżanka początkowo ukrywała się we wsi Ropa, a następnie w Tarnowie, gdzie pracowała jako gospodyni domowa i opiekunka pod nazwiskiem Maria Zielińska. Do rodzinnego Krakowa wróciła dopiero w 1945 roku i od razu postanowiła wznowić działalność teatralną. Została mianowana kierownikiem działu dziecięcego Polskiego Radia, otrzymała posadę w krakowskim Starym Teatrze, zaproszono ją do wykładania w szkole aktorskiej. Tam stworzyła grupę uczniów „Wesoła Gromadka”, która wystawiła pierwsze powojenne przedstawienie dla dzieci. Jej pierwszym powojennym sukcesem była bajka „Beksa”, napisana przez nią osobiście i wystawiona na scenie Starego Teatru z pomocą utalentowanych studentów.
„Wesoła Gromadka” szybko otrzymała własną scenę w dawnym budynku teatru „Bagatela”, który później przekształcił się w Teatr Młodego Widza, a następnie w Teatr Rozmaitości. Przez 20 lat Biliżanka kierowała tym teatrem jako kierowniczka artystyczna i reżyserka, wychowując wiele przyszłych gwiazd. Dzięki niej na scenie zadebiutował znany aktor Tadeusz Łomnicki, a reżyser filmowy Roman Polański wielokrotnie wspominał później, że gdyby nie Biliżanka, być może nigdy nie wybrałby tego zawodu.
Dzieciństwo w świetle reflektorów

Trzynastoletni Polański odwiedził wycieczkę w studio nagrań, gdzie pracująca tam Biliżanka zapytała go o opinię na temat programu. Młody Roman bez wahania stwierdził, że to „kompletny bałagan” i że on mógłby zrobić to lepiej. Biliżanka zaproponowała mu przyjście na przesłuchanie. Chłopak przeczytał przygotowany monolog i szybko stał się członkiem grupy radiowej, otrzymał pierwsze lekcje sztuki scenicznej. Dzięki Biliżance zadebiutował na scenie, a następnie znakomicie zagrał główną rolę w spektaklu „Syn pułku”, która przyniosła mu popularność.
W podobny sposób zadebiutował Ferdynand Kijak-Sołowski. Aktor wspominał, że to Biliżanka zainteresowała się scenariuszem Marii Nosek „W domu Stwosza”, który inne teatry odrzuciły, i dała Ferdynandowi jedną z głównych ról. Była nie tylko mentorką, ale i utalentowaną pedagożką, która widziała talent dziecka i pomagała mu go rozwijać.
Kiedy widzowie stawali się uczestnikami

Maria Biliżanka niemal całe swoje życie poświęciła teatrowi i pracy z młodymi aktorami. Uważała to za swoje powołanie i nie szczędziła sił, czasu ani wysiłków dla sztuki. Później pisała, że „młodzież, która poznała drogę do postępu społecznego – to pierwsze pokolenie nowej widowni teatralnej, o której wszyscy marzyli”. Jej spektakle przyciągały widzów w różnym wieku. Każda inscenizacja pociągała dzieci, młodzież, rodziców i pedagogów, dając zachwyt sceną i demonstrując, jak ważny może być teatr dziecięcy. Szczególną maestrię Biliżanki doceniali również profesjonaliści. Polski krytyk teatralny i publicysta Olgierd Jędrzejczyk pisał, że przez 15 lat pracy Biliżanka stworzyła swój unikalny styl spektaklu, w którym najważniejszy jest bezpośredni kontakt z młodymi widzami.
Sama Pani Maria była przekonana, że dzieci na widowni należy włączać do akcji, aby czuły scenę, rozumiały różnicę między aktorem a postacią. Jej inscenizacje nie tylko zaznajamiały widzów z teatrem, ale także otwierały świat baletu, muzyki i sztuk wizualnych. Wszystko to było podawane w zrozumiałej, dostępnej formie. Polski krytyk teatralny i pedagog Walerian Pawłowski zauważał, że Biliżanka posiada prawdziwą sztukę: potrafi przekazać ideę teatru dzieciom w taki sposób, że granice między sceną a widzem znikają.
Wśród najsłynniejszych spektakli Pani Marii są „Niebieski ptak”, „Robinson Crusoe”, „Biedna kobieta” (tłumaczone z ukr. „Бідна жінка”), „Królowa Śniegu”, „Świerszcz za kominem”. Szczególna maestria Biliżanki polegała na pracy z dziećmi, które grały główne role. Przekształcała skomplikowaną, odpowiedzialną pracę w grę, która zachowywała świeżość i naturalność małych aktorów.
Teatr i życie, które zostawiły ślad

Biliżanka pracowała w teatrze niemal do samej śmierci, odeszła w czerwcu 1988 roku. Reżyserowała spektakle dla dzieci i młodzieży nie tylko na scenie, ale także dla Polskiego Radia, w tym w programie „Radio Gromadka”, dla telewizji, współpracowała z teatrami w całej Polsce. Jej spuścizna reżyserska jest ogromna: ponad 100 inscenizacji, wśród których były i udane, i mniej zauważalne eksperymenty. Ale wszystkie odnosiły sukces u głównych widzów – dzieci.
W kolekcji nagród Marii Biliżanki znajdują się Krzyż Kawalerski i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, ale za najważniejsze swoje wyróżnienie uważała Order Uśmiechu. Jest to międzynarodowa nagroda, ustanowiona w Polsce w 1968 roku, którą honoruje się ludzi, którzy wnieśli „znaczący wkład w szczęście, dobro i rozwój dzieci”. Od innych różni się tym, że laureatów wybierają same dzieci. I tę nagrodę Pani Biliżanka ceniła najbardziej, ponieważ otrzymała ją od tych, którym poświęciła całe swoje życie.