Większość mieszkańców Krakowa kojarzy Polskę Ludową z pustymi półkami, niekończącymi się kolejkami i ciągłym „polowaniem” na podstawowe artykuły codziennego użytku. Była jednak i druga strona medalu. Po II wojnie światowej kraj zaczął uważniej spoglądać na Zachód – nie tylko przez pryzmat polityki czy gospodarki, ale również poprzez codzienną prozę życia. Co więcej, w kraju zaczęły powstawać rodzime marki, które z powodzeniem podbiły nie tylko krajowy rynek, pisze portal krakowchanka.eu.
Ton tej nowej fali nadało przedsiębiorstwo państwowe „Moda Polska”, utworzone w 1958 roku w Warszawie. Ta państwowa marka szybko stała się symbolem prestiżu i namiastką zachodniego luksusu, a przed jej salonami ustawiały się gigantyczne kolejki. W Krakowie jeden z takich sklepów otwarto w latach 70. w Nowej Hucie, na placu Centralnym. Dla krakowianek było to nie tylko miejsce, gdzie można było zdobyć ekskluzywne towary. Dawało ono również silne poczucie, że żelazna kurtyna przestaje być barierą nie do przebicia.
Jak deficyt stworzył kult mody w Polsce?

W latach 70. moda stała się dla Polaków swoistą ucieczką od szarej rzeczywistości. Pragnienie zdobycia stylowego żakietu czy flakonu zagranicznych perfum potrafiło prowadzić do kuriozalnych sytuacji. W salonach „Mody Polskiej” dochodziło do tego, że ubrania ściągano bezpośrednio z manekinów wystawowych, bo na zakup upatrzonej rzeczy mogła już nie powtórzyć się okazja. Przedsiębiorstwo państwowe „Moda Polska” było nie tylko najbardziej wpływowym domem mody w powojennej Polsce, ale też próbą udowodnienia, że kraj socjalistyczny potrafi odnaleźć się w świecie haute couture. W 1958 roku Ministerstwo Handlu Wewnętrznego powołało tę markę jako narzędzie budowania prestiżu i wizerunku państwa.
Kluczowymi postaciami stojącymi za sukcesem marki były:
- Jadwiga Grabowska,
- Kaja Mirecka-Ploss.
Druga z nich przeżyła obóz koncentracyjny, a po wojnie wyjechała do Londynu, by studiować projektowanie w prestiżowej szkole Central Saint Martins (Central Saint Martins College of Art and Design). To od samego początku zapewniło projektowi wysoki poziom startowy. Przedsięwzięcie nie ograniczało się do zaspokajania podstawowych potrzeb rynku, lecz miało kreować wizerunek kraju na arenie międzynarodowej.
Jak „Moda Polska” pokazywała światu inny kraj

Kolekcje „Mody Polskiej” jaskrawo kontrastowały z szarą codziennością gospodarki niedoboru. Z tego względu traktowano je przede wszystkim jako „okno na świat”. Pokazy organizowano za granicą, by zaprezentować inną twarz kraju – nie tę kojarzącą się z kolejkami i brakami w sklepach, lecz nowoczesną, elegancką i stylową. Równolegle odbywały się zamknięte prezentacje dla żon dygnitarzy państwowych, a część asortymentu trafiała na rynki zagraniczne.
Wybrane kolekcje „Mody Polskiej” eksportowano do:
- Finlandii,
- Niemiec,
- Wielkiej Brytanii.
Osobną kategorię stanowiły zamówienia indywidualne dla kobiet z elity politycznej bloku wschodniego. Kreacje marki nosiła m.in. żona jugosłowiańskiego przywódcy Josipa Broza Tito – Jovanka Broz. Miało to niewiele wspólnego z modą w klasycznym rozumieniu. Był to raczej subtelny sygnał polityczny: poprzez eleganckie suknie i wysokiej jakości tkaniny demonstrowano światu pożądaną wersję wizerunku państwa.
Dlaczego przed salonami „Mody Polskiej” ustawiały się kolejki?

Choć kolekcje wybiegowe „Mody Polskiej” rzadko trafiały do regularnej sprzedaży, odgrywały kluczową rolę na rynku. Nie były to ubrania do noszenia na co dzień, lecz wzorce, na których miały opierać się zakłady odzieżowe w całym kraju. Wybieg żył własnym życiem, a masowa produkcja kopiowała te modele w znacznie uproszczonej wersji. Tworzyło to ciekawą sytuację: to, co pokazywano jako haute couture, stawało się technicznym szablonem dla masowej konfekcji.
Kiedy jednak w sklepach pojawiały się limitowane serie, sytuacja zmieniała się diametralnie. Przed salonem „Mody Polskiej” w Krakowie i innych miastach natychmiast formowały się gigantyczne kolejki. Szansa na zdobycie unikalnej rzeczy „z wybiegu” zdarzała się niezwykle rzadko. Miasto na kilka dni zmieniało swój rytm – wszystko kręciło się wokół mody. Krakowianki godzinami stały w ogonkach, zmieniając się z bliskimi, byle tylko „upolować” upragnioną kreację. Wszelkie inne codzienne obowiązki schodziły wtedy na dalszy plan.
Jak Jadwiga Grabowska stworzyła „Modę Polską”

Fot. Założycielka marki „Moda Polska”, Jadwiga Grabowska
To Jadwigę Grabowską uznaje się za twórczynię „Mody Polskiej” – to ona scaliła rozproszone elementy powojennego przemysłu odzieżowego w spójny system. Pochodziła ze znanej i zamożnej warszawskiej rodziny Seidenbeutelów. Przed II wojną światową pracowała jako tłumaczka oraz dziennikarka w piśmie „Kobieta w Świecie i w Domu”. Projektowania ubioru uczyła się w Paryżu. To właśnie tam zdobyte doświadczenie stało się jej najcenniejszym kapitałem w kraju, gdzie moda musiała mierzyć się z ograniczeniami ekonomicznymi i politycznymi.
Współcześni zapamiętali Grabowską jako:
- wymagającą i twardą szefową, która doskonale znała swój fach i zawsze dążyła do celu,
- niezwykle charyzmatyczną kobietę, potrafiącą „przepchnąć” modę przez socjalistyczną biurokrację i zmusić państwowe instytucje do wspierania nowoczesnego designu.
Grabowska była zorientowana na Europę Zachodnią. Śledziła najnowsze trendy i regularnie wyjeżdżała za granicę, by zdobywać tkaniny oraz dodatki krawieckie niedostępne w kraju. Dzięki jej niezwykłej determinacji „Moda Polska” nie stała się kolejną lokalną spółdzielnią, lecz udaną próbą zsynchronizowania krajowej mody z rytmem europejskim – na tyle, na ile pozwalały ówczesne realia. To właśnie jej przypisuje się również inicjatywę otwarcia salonu w Krakowie.
Od „Feniksa” do „Mody Polskiej”
Po zakończeniu wojny Grabowska otworzyła w Warszawie, przy ulicy Marszałkowskiej, dom mody „Feniks”. Od 1957 roku kierowała salonem mody „Ewa”, a rok później połączyła go z przedsiębiorstwem handlowym „Gallux”. To właśnie na bazie tych podmiotów narodziła się „Moda Polska”. Jako dyrektor artystyczna pani Jadwiga kierowała firmą do 1967 roku, nieustannie balansując między artystyczną wizją a narzucanymi przez system ograniczeniami biurokratycznymi.
Jak kreacje „Mody Polskiej” stały się symbolem epoki?

W ofercie „Mody Polskiej” nie było przypadkowych ubrań. Każdy model miał wyciągać polską modę z szarzyzny i nadawać jej europejski sznyt. Nie był to jednak luksus w czystej postaci, lecz kontrolowana elegancja. Projekty dostosowywano do lokalnych realiów – niedoboru surowców, ograniczonego importu i stałej presji polityczno-ekonomicznej.
Suknie i kreacje tej kultowej marki wyróżniały się określonymi cechami:
- wyrazista linia sylwetki – ubrania doskonale trzymały formę, kładąc akcent na ramiona lub talię;
- minimalizm detali – każdy guzik czy przeszycie miało swoją funkcję, unikano zbędnych ozdobników;
- zachodnie trendy przez pryzmat realiów – paryskie czy londyńskie nowinki adaptowano do możliwości krajowych surowców;
- perfekcyjne dopasowanie – ubrania szyto z myślą o konkretnych proporcjach, unikając uśrednionych, masowych standardów;
- powściągliwa dekoracyjność – wprowadzano wyraziste akcenty kolorystyczne, dbając jednak o to, by nie przytłoczyć sylwetki;
- uniwersalna elegancja u podstaw – większość modeli projektowano tak, by pasowały zarówno do biura, jak i na uroczyste wyjścia;
- duży kontrast między wybiegiem a produkcją seryjną – modele prezentowane na pokazach były znacznie odważniejsze niż te trafiające do masowej sprzedaży.
W codziennym życiu dawało to niezwykły efekt: odzież spod szyldu „Mody Polskiej” nie była ani zachodnim luksusem, ani typową socjalistyczną konfekcją roboczą. Ta polska moda, szczególnie w latach 80., harmonijnie balansowała między dwoma światami, co stało się jej najbardziej rozpoznawalnym wyróżnikiem.
Jak zagraniczne marki wyparły „Modę Polską”?

Jako korespondent paryskiego Syndykatu Mody, „Moda Polska” organizowała pokazy, które były nie tylko prezentacją odzieży, ale i ważnym wydarzeniem towarzyskim. Przybywano na nie zarówno po to, by poznać najnowsze trendy w modzie, jak i po to, by po prostu się pokazać. Marka posiadała niezwykle rozpoznawalny logotyp przedstawiający jaskółkę, zaprojektowany przez Jerzego Treutlera. Neonowy szyld z tym symbolem zdrobił elewacje salonów i z czasem stał się synonimem nowoczesności – dowodem na to, że nawet w trudnych czasach można żyć stylowo.
„Moda Polska” zakończyła swoją działalność w 1998 roku. Po przejściu na gospodarkę rynkową firma nie zdołała odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ponieważ została skrojona pod zupełnie inny system, oparty na państwowym mecenacie. Transformacja ustrojowa i napływ zachodnich marek w latach 90. radykalnie zmieniły oczekiwania konsumentów. „Moda Polska” stopniowo traciała klientów, aż w końcu jej salony zniknęły z map Krakowa, Warszawy i innych polskich miast. Mimo to w historii zapisała się jako piękny symbol europejskiego szyku oraz nieustannego dążenia Polek do elegancji i piękna, niezależnie od panujących warunków.