Róża Łubieńska – obrończyni dzieci i kobiet w potrzebie w Krakowie

W każdym kraju są wybitne osobistości, które mimo ryzyka i niebezpieczeństw starały się ratować słabych i pokrzywdzonych. Takie osoby pojawiały się w różnych epokach. W Krakowie jedną z takich osobistości była odważna działaczka Róża Łubieńska, która w 1939 roku wzięła na siebie odpowiedzialność za miasto i jego mieszkańców podczas nazistowskiej okupacji. Pani Róża była odpowiedzialna za opiekę społeczną i starała się chronić kobiety oraz dzieci, które pozostały w okupowanym przez wroga Krakowie, pisze portal krakowchanka.eu.

Pobożność i chęć pomagania innym 

Róża Łubieńska urodziła się w 1881 roku w Zassowie koło Dębicy, w rodzinie hrabiego Witolda. Wychowywana w duchu patriotycznym, wzrastała pod wpływem głęboko religijnej matki. Jej siostry Maria i Zofia również wstąpiły do zakonu urszulanek. Choć matka widziała przyszłość Róży w świeckim życiu i korzystnym małżeństwie, zabierając ją na liczne bale i przyjęcia, te plany skończyły się niczym. Już jako nastolatka Róża zafascynowała się działalnością społeczną swojej starszej siostry Amelii Starowieyskiej i postanowiła obrać podobną drogę. Już od młodości wyróżniała się wrażliwą naturą. Rodzina wspominała, że początkowo Róża całym sercem pragnęła poświęcić swoje życie Bogu. Z czasem współczucie dla potrzebujących rozwinęło w niej potrzebę działania na ich rzecz. Nadmierna wrażliwość przerodziła się w siłę i energię, które pozwalały jej pokonywać wszelkie przeszkody.

Kiedy wybuchła I wojna światowa, dziewczyna przeniosła się do Krakowa, gdzie pozostała na wiele lat. Tam poświęciła się działalności społecznej. W 1922 roku założyła Kongregację Pań Dzieci Maryi, która łączyła działalność duchową z opieką nad ubogimi. Młodą Łubieńską wspierał metropolita Adam Sapieha. Róża starała się pomagać najbardziej pokrzywdzonym mieszkańcom Krakowa – niepełnosprawnym, kobietom z nieślubnymi dziećmi i prostytutkom. Regularnie odwiedzała oddział chorób wenerycznych w Szpitalu św. Łazarza, gdzie podejmowała się opieki nad chorymi.

W aktywnej działalności

Łubieńska wspierała również więźniów i ich rodziny, co w tamtych czasach było nowatorską praktyką. W 1925 roku założyła w Krakowie Towarzystwo Opieki nad Więźniami „Patronat”, którego została prezesem. Bardzo ciepło wspominał panią Różę uwięziony polityk, późniejszy pierwszy prezydent radzieckiego Wrocławia – Bolesław Drobner, skazany za współpracę z ruchem komunistycznym. W 1930 roku Róża została członkinią Komisji Obyczajowej przy starostwie, a w 1933 roku – członkinią Rady Miejskiej Krakowa. Rok później była jedyną kobietą w zarządzie miejskim. Zajmowała się sprawami związanymi z opieką społeczną i ochroną zdrowia, a od 1937 roku stała na czele Miejskiego Komitetu Pomocy Dzieciom i Młodzieży w Krakowie.

Jej działalność miała również swoich krytyków. Jedni zarzucali jej współpracę z „niepewnymi elementami”, inni oskarżali o wykorzystywanie swojej popularności dla własnych korzyści. Róża nie zwracała na to uwagi.  Zawsze powtarzała, że nigdy nie należała do partii politycznych, a jej głównym celem zawsze była działalność charytatywna. Kiedy wybuchła II wojna światowa, w Polsce szybko rosła liczba uchodźców i ofiar wojny. Kraków był przepełniony ludźmi szukającymi pomocy. Pani Łubieńska jako jedna z pierwszych odpowiedziała na potrzeby mieszkańców i uchodźców. Razem ze współpracownikami znajdowała nocleg, żywność i leki dla tych, którzy uciekali przed wojną.

Praca w Sekcji Charytatywnej 

W 1939 roku arcybiskup Adam Sapieha powołał w Krakowie Obywatelski Komitet Pomocy, organizację wspierającą ofiary wojny. Utworzono pięć sekcji, a Sekcją Charytatywną kierowała Róża Łubieńska. Początkowo kierownikiem był profesor Emil Godlewski, później stanowisko to przejęła sama Róża. Organizowano punkty pierwszej pomocy, gdzie starano się zapewnić schronienie, wyżywienie i leczenie. Jeden z punktów zlokalizowano na dworcu kolejowym w Krakowie, gdzie potrzebujący mogli napić się herbaty, zjeść chleb i otrzymać pomoc medyczną. Sekcja kierowana przez Łubieńską przyjmowała codziennie kilka tysięcy uchodźców. Jej wysiłki zostały docenione. Róża Łubieńska otrzymała papieskie odznaczenie “Pro Ecclesia et Pontifice” oraz odznaczenia państwowe za swoją działalność.

Pod rządami nazistów

Gdy naziści zajęli Kraków, ówczesny prezydent miasta Stanisław Klimecki zrobił wszystko, aby ochronić miasto przed represjami. Podjął negocjacje z niemieckimi oficerami, dzięki czemu udało się osiągnąć pierwszy konsensus. Wszyscy członkowie Komitetu Obywatelskiego i Zarządu Miejskiego zebrali się w magistracie, aby przyjąć żądania okupantów, aby tylko zapobiec ostrzałowi. Co więcej, część urzędników musiała zostać zakładnikami, aby gwarantować bezpieczeństwo niemieckim żołnierzom i oficerom. Wśród tych, którzy zaoferowali swoje kandydatury, była również Róża Łubieńska. Jednak, jak pokazał czas, okupanci nie dotrzymywali ustaleń. Kraków pogrążył się w chaosie spowodowanym rewizjami, egzekucjami i represjami. Pani Róża była wielokrotnie przesłuchiwana, jej mieszkanie przeszukiwano, została pozbawiona środków do życia. Pomimo tych trudnych warunków, pozostała w Krakowie.

Na początku lat 40. sytuacja uległa zmianie. Naziści postanowili wspierać działalność organizacji charytatywnych i zgodzili się na utworzenie Rady Głównej Opiekuńczej. W Krakowie funkcję tę pełniła Rada Opiekuńcza Miejska, którą w 1941 roku przekształcono w Polski Komitet Opiekuńczy Kraków-miasto. Łubieńska została wybrana przewodniczącą Sekcji Charytatywnej, przemianowanej na Wydział Opieki nad Przesiedlonymi i Uchodźcami. Jednocześnie kierowała działem Opieki nad Dziećmi i Młodzieżą. Osoby, które miały okazję pracować z Różą, wspominały, że nie tylko zarządzała organizacją, ale również udzielała duchowego wsparcia we wszystkich poczynaniach.

Wielkie ryzyko – pomoc więźniom politycznym

W marcu 1940 roku Łubieńskiej udało się wznowić działalność sekcji opieki nad więźniami i ich rodzinami. Szczególną uwagę poświęcała więźniom politycznym. Praca ta była bardzo ryzykowna, ponieważ pani Róża balansowała na granicy działań legalnych i nielegalnych. Naziści ograniczyli działalność organizacji charytatywnych do zbierania funduszy i żeby udzielić realnej pomocy, trzeba było omijać liczne zakazy, co Łubieńska ryzykowała robić. Była wielokrotnie zatrzymywana i przesłuchiwana, a w czerwcu 1941 roku została zwolniona z pełnionej funkcji.

Pomimo tego kobieta pozostała w organizacji. We wrześniu 1942 roku zakazano jej prowadzenia jakiejkolwiek działalności społecznej. Pani Róży udało się uniknąć aresztowania, co pozwoliło jej działać w konspiracji. Przyczyny tak pobłażliwej postawy okupantów pozostają nieznane, choć badacze przypuszczają, że mogło to wynikać z jej szlacheckiego pochodzenia oraz kontaktów jej ojca, które czasami wykorzystywał.

Po wyzwoleniu Polski spod okupacji nazistowskiej

Kiedy w kraju zmieniła się władza, pani Róża wróciła do pracy w znanym sobie dobrze Miejskim Komitecie Opieki Społecznej. Pracowała do ostatniego dnia działalności organizacji, a w maju 1949 roku objęła kierownictwo wydziału Opieki nad Wysiedlonymi i Wracającymi z Obozów Pracy. Ludzie, którzy znali tę odważną kobietę, podkreślali, że nigdy nie korzystała z rodzinnych koneksji i żyła bardzo skromnie. Jak wspominała siostrzenica Róży Łubieńskiej, Zofia Starowieyska-Morstinowa, najważniejszą cechą kobiety była jej gotowość niesienia pomocy ludziom, wbrew wszelkim zakazom, często nawet wbrew własnym możliwościom.

Niestety nowa władza komunistyczna odebrała jej nawet skromną zapomogę, przez co ostatnie lata życia spędziła w skrajnym ubóstwie. Zmarła w lutym 1954 roku na zawał serca. Zemdlała nagle w jednym ze sklepów, a kiedy przybyli medycy, było już za późno. Została pochowana w Krakowie, któremu poświęciła całe swoje życie. Jej przyjaciele wspominali, że dla niej zawsze najważniejsze było pomaganie z miłosierdzia, a nie dla sławy czy korzyści. I ta kobieta pozostała wierna swoim zasadom do końca.

....